Szczerze mówiąc nie rozumiem czemu skupiasz się tak bardzo na wzorach swetra czy nawet napisanie książki. Jeżeli podstawową funkcją i w zasadzie głównym prawa własności intelektualnej jest po prostu wyzysk , zazwyczaj przez cwaniaków którzy te prawa kupili albo zainwestowali i teraz chcą pobierać rentę, dożywotnią najlepiej.
Twoja argumentacja przypomina mi trochę rozmowy z prawicowcami którym Jak się mówi że może ten koncept własności jest zaorania, to oni od razu zarzucają że przecież trzeba chronić prawo ludzi do posiadania własnego domu. Kiedy mówimy o z pełnym zniszczeniem upraw własności to raczej mamy na myśli instytucje które utrzymują je przemocą i wszelkie ich dobrodziejstwa to naprawdę bardzo drugorzędne jak nie trzeciorzędne regulacje.
I skoro o przemocy mowa pomyśl jak wielką skalę przemocy trzeba utrzymywać żeby istniały. To są wszystkie te państwowe instytucje których każdy prawilny lewak nienawidzi. Moim zdaniem istnieją bardzo dobre metody monetyzacji działalności małych autorów i nawet dzisiaj nie widzimy ale jeśli muszę je poświęcić po to żeby nie było patentów na szczepionki czy w jakich korporacji kupujących prawa autorskie na dekady, to ok. I tak spodziewam się drastycznego podniesienia poziomu życia i wymaganego minimalnego czasu pracy żeby się utrzymać.
Fakt że ze sztuki trzeba się utrzymywać albo mieć wolne zasoby to fakt w obecnym kontekście kapitalizmu, a przecież to w tym kontekście pracownicy są wywłaszczeni i konkurują z fast fashion szyjącymi ubrania rękami nisko opłacanych pracowników żyjących w warunkach których raczej nie uznajemy za zbyt godne.
Natomiast myślę że wolno oprogramowanie pokazuje nam że można wymyślać całkiem sporo i Wręcz specjalnie nie ograniczać użycia wytworów.
Spodziewam się raczej modelu wolnego oprogramowania i innych form monetyzacji niż kompletnie zapaści małych twórców.
nie rozuimem czemu nalegasz na rozmowę o prawach autorskich tu i teraz, zamiast o mechanizmie jako takim. Znowu użyję porównania - można krytykować państwo bez nienawidzenia osób potrzebujących zasiłku, a jednak anarchizujący lewicowcy często to robią.
Nikt nie sugerował że dziennikarz jest wyzyskiwaczem, wręcz jasno podkreśliłem że za pracę należy się zapłata. Tylko jeśli nieetyczne jest zabranie owoców czyjejść pracy (że tak po marksistowsku powiem) to warto też się zastanowić na ile etyczne są same fundamenty prawa własności i przemocowe instytucje na ich straży bo ich skala jest drastycznie większa. Jeśli uznamy że prawo własności to część prawa tak ogólnie, to odbiera autorom też część narzędzi dochodzenia swoich racji pod groźbą gorszych konsekwencji.
Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę ale przyjmujesz w tej rozmowie bardzo kapitalistyczny kontekst - biedni tówrcy ciągle muszący martwić się o zjedzenie resztek tynku ze ścian.
Nie jestem w stanie przewidzieć czy będzie się dało monetyzować swoją pracę w dokładnie taki sposób jak teraz jednak to drastycznie inne obawy niż o śmierć głodową.
Argument z Indymedia trochę się mija z tym co miałem na myśli pisząc o wolnym oprogrmowaniu za któe niektórzy twórcy mają płacone kiedy przy nim pracują, istnieja całe organizacje jak Signal czy Mozilla które utrzymują pełnoetatowych pracowników - to wcale nie musi być wolontariat jeśli nie dostają tantiemów od tego co napisali. Spora część internetu i komputerów stoi na tej pracy. Niestety co najmniej częściowo w żaden sposób nieodpłatnej.